Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paciorkowiec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paciorkowiec. Pokaż wszystkie posty

13.11.11

To jeszcze nie koniec

Miałam nadzieję że tydzień niespodzianek mamy już za sobą ale jednak nie.
Aleks z popołudniowej drzemki obudził się z wysypką i gorączką, już w czasie jego snu słyszałam ze coś jest nie tak bo oddychał jakby miał w gardle traktor. Podałam mu nurofen i w zasadzie nie było źle. Szukałam w internecie co znów dopadło małego. Pierwsze skojarzenie to różyczka, której objawy to powiększone migdałki, gorączka, wysypka na czole i za uszami. Trochę mnie to uspokoiło. Przed snem  jeszcze raz podałam Aleksowi nurofen i miałam nadzieję że jakoś przebrniemy przez noc. Niestety około godz 22:30 temperatura urosła do 39,8 okładami udało mi się ją zbić do 38,9 bo jak widać nurofen już średnio na niego działa. Nie miałam zamiaru czekać do rana a tym bardziej żeby o 3 w nocy jeździć z małym po pogotowiach. Ubrałam Aleksa i mąż pojechał z nim na nocny dyżur do przychodni. Okazało się ze to angina a wysypka to jakiś paciorkowiec. 
Znów leci antybiotyk a paracetamol poradził sobie z gorączką w mgnieniu oka.
Mam nadzieję ze tym akcentem zamknęliśmy już felerny tydzień i oby przyszły okazał się lepszy.